Sahadźa Joga na "Targach medycyny naturalnej i kosmetyki"
Targi te są okazją do zapoznania się z niekonwencjonalnymi trendami i alternatywnymi technikami polepszenia stanu zdrowia, urody,
samopoczucia i psychiki. Prezentowane było tutaj całe spektrum różnego rodzaju praktyk - począwszy od stosowania przeróżnych urządzeń
diagnozujących i leczących ludzi, poprzez masaże, bioenergoterapie, wróżenie z kart, rąk skończywszy na ziołach, lampach solnych,
zdrowym jedzeniu itd.
Jest to jedyne chyba miejsce w Polsce, w którym zwykłego człowieka nic nie dziwi i wszystko jest "normalne."
Miejsce to przyciąga swoją egzotyką tłumy ludzi żądnych poznania i doświadczenia czegoś więcej niż wnosi im zwykłe szare życie
- ludzi otwartych na wszystko.
Postanowiliśmy, więc (podobnie tak jak to już wcześniej bywało) zaprezentować publicznie to co daje nam tak dużo radości,
satysfakcji i zdrowia - czyli Sahdźa Jogę.
Idea była prosta. Zamiast mówić i tłumaczyć co to jest, po co jest i jak działa Sahadźa Joga - należy dać chętnym samorealizację.
Na stoisku umieszczona była fotografia Śri Matadźi, świeczka z kadzidełkiem, schemat ludzika z czakrami i kanałami, plakaty z informacją oraz
adres otwartej niedawno naszej strony internetowej. Dla przechodzących przygotowane były ulotki z adresem naszych spotkań w Warszawie.
Na górze i z boku widoczny był duży czerwony napis "bezpłatne obudzenie energii Kundalini".
Na początku nie zapowiadało się rewelacyjnie. Nasze stoisko o szerokości 1 m znalazło się w szarym kąciku a ponadto
w połowie zastawione było przez krzesło pani po naszej prawej stronie. Na szczęście po jakimś czasie udało się nam zamienić na lepsze,
a potem na całkiem odlotowe. Otrzymaliśmy piękne stoisko z dużą ilością miejsca dla oczekujących na samym końcu sali. Nie przychodziło
tu zbyt wiele osób, ale za to bardziej komfortowo można było dawać realizację.
Tak więc krótko - jak było?
Pracowaliśmy non-stop 3 dni od godz. 10.00 do 20.00 Były to wspaniałe trzy dni, które na zawsze pozostawiły ślad w naszych sercach...
W końcu w Sahadź ogrodzie, tak z miłością pielęgnowanym przez Śri Matadźi otrzymało światło realizacji około 400 nowych osób.
Mamy nadzieję, że na programie środowym ujrzymy wiele z tych jaśniejących światłem życia twarzy.
W szerokim przejściu przed stoiskiem stanęło 5 - 6 krzeseł za którymi ustawiła się kolejka, gdzie po swoje samourzeczywistnienie,
niecierpliwili się zarówno poszukiwacze prawdy oraz ciekawscy, jak i sami organizatorzy targów, wystawcy, ochroniarze, wróżki,
a nawet pojawili się uzdrowiciele i różnych kierunków "mistrzowie energetyczni".
Zwłaszcza ci ostatni nie mogli uwierzyć, że trzeciego dnia, po nieustannej pracy jesteśmy nadal wypoczęci, a wręcz jeszcze bardziej rześcy.
Zresztą wielu z nich mówiło nam, że z naszego stoiska płynie niesamowita energia.
Nigdy nie zapomnę, jak ludzie ze łzami w oczach kłaniali się Matce, dziękowali, czasem wręcz płakali ze wzruszenia!
Niektórzy przychodzili do nas po kilka razy, aby po prostu pomedytować chwilkę.
Jest jednak parę naprawdę wspaniałych momentów, które wywarły na mnie największe wrażenie...
Pierwszego dnia przyszła pani, która miała problemy z korzonkami. Po obudzeniu Kundalini całkiem zapomniała o dotychczasowym bólu i
schyliła się po torebkę, czy ulotkę, nie pamiętam. Gdy się wyprostowała zauważyła, że nie ma już żadnych bólów.
Prawie minutę kobieta ta schylała się i prostowała, szepcząc: "naprawdę nic mnie nie boli. naprawdę".
Takich historii i podobnych przeżyć mógł każdy z pracujących Sahadźa Joginów opowiedzieć całą masę.
Odwiedziło też nas kilka osób zajmujących się reiki. Wszyscy twierdzili, że czują od nas pozytywną energię a jeden z nich zapytał wprost:
"czemu, jak patrzę na zdjęcie Śri Matadźi, to widzę Ducha Świętego?"
Z czasem także i nasi sąsiedzi ze stoisk obok dostali swoją samorealizację.
Wszyscy, którzy otrzymali swoją realizację wstawali z krzesła szczęśliwi, a wielu pytało, co robić dalej aby otrzymać tego więcej.
Zapraszaliśmy ich na nasze spotkania i medytacje.
Wiele osób nie rozumiało dlaczego robimy to bezpłatnie. Tłumaczyliśmy, że my otrzymaliśmy realizację bezpłatnie, i że teraz
też mamy pragnienie przekazać innym to dalej. Pomagamy ludziom poznać to, co sami mają w sobie. My nie leczymy i nie pracujemy nad
zdrowiem innych. My tylko dajemy realizację i uczymy jak samemu ulepszyć siebie. Pokazujemy poprzez doświadczenie na własnym ciele,
że to działa, a potem chętnym przekazujemy całą dalszą niezbędną wiedzę.
W Sahadźa Jodze każdy poprzez medytację sam może wypracować szczęście dla siebie.
Było to wspaniałe doświadczanie. Miejmy nadzieję, że wszyscy ci, którzy otrzymali swoją samorealizację znajdą cierpliwość,
radość i energię, aby pójść w swojej ewolucji dalej.
|